Invicta Pro Diver 22057

 
W ślad za zegarkiem w stylu homage suba tj. Invicta Pro Diver 22054 oraz wzorem Tevise T801A, który jest w mojej opinii bardzo atrakcyjny (aczkolwiek zegarek ten mechanizmem nie urzeka m.in. przez mało wydajną praca wahadełka i przestoje w pracy) postanowiłem nabyć kolejny zegarek Invicta wzór 22057. To tzw. bi-colour polegający na złotych zdobieniach środkowych ogniw bransolety oraz bezela.  
Tym samym zegarek jest typowym zegarkiem sportowym z nutą ekstrawagancji uzyskaną poprzez złote elementy. W sumie zegarek technicznie nie różni się zbytnio od modelu 22054 (patrz Invicta Pro Diver 22054), ale mimo zbliżonego wyglądu różni się drastycznie specyfikacją od Tevise.

Pierwsza zasadnicza różnica w stosunku do chińskiego T801A to mechanizm. W sumie w mojej opinii lepszym wyborem jest sprawdzony japoński mechanizm kwarcowy charakteryzujący się dokładnością pomiaru czasu i znikomą awaryjnością z racji niskiego stopnia skomplikowania (choć uzależniony od kondycji baterii) niż ładnie wyglądający odsłonięty przez szklany dekiel mechanizm automatyczny z efektowną płynąca sekundą, ale zawodny... Zegarek nawet najprostszy nie powinien mieć przestoi. Tevise nie daje rady działać płynnie i z rezerwą chodu przy zdaniu się tylko na wahnik,  a szkoda bo wygląda na prawdę nieźle.


Wizualnie oba czasomierze są bardzo podobne. Dokładniejsze przyjrzenie się zegarkom pozwala wyszczególnić jednak kilka roznieć.
Po pierwsze tarcza, która ma efektowniejszy słoneczny szlif w przypadku Invicty.
Po drugie stanowczo mocniejsza luma, która przy kiepskim oświetleniu jest bardzo przydatna. Invicta, tutaj też zdaje się być lepsza.
Po trzecie świecący punkt zero na bezelu, który akurat jest atutem T801 od Tevise.
Po czwarte użyteczność bezela. W przypadku Invicty brak jakichkolwiek zastrzeżeń. W Tevise bezel wydaje się być ozdobą z jakąś szansą na skuteczne wykorzystanie, ale nie poleciłbym go do ważnych zadań. Jest na tyle luźny, że w przypadku uprawiania sportu mam spore obawy czy ustawienie bezela byłoby pewne. Jest on na tyle luźno zmontowany, że obręcz mogłaby się przesunąć. 
Po piąte wodoszczelność. W Invikcie to aż 200 metrów, a w Tevise tylko 30... Choć ciekawy jestem czy zapis 100 Ft na tarczy nie miał zmylić odbiorców przyzwyczajnych do szyldu w tym miejscu 100 m.      
   
Jedna rzecz, która mnie zaskoczyła to wewnętrzna strona bransolety dwukolorowej. W przypadku Tevise oszczędność barwnika tłumaczy koszt zegarka. Jednak przy około cztery razy droższej Invikcie nie rozumiem barwienia ogniw tylko z zewnętrznej strony. Dokładnie widać to na zdjęciu poniżej: 

Podsumowując Invicta Pro Diver 22057 to solidny i bardzo ciekawy zegarek. Oczywiście jeśli kogoś nie razi homage. Natomiast jeśli komuś podoba się wzór i zamiast wydać sporą kwotę na Roliego woli kupić używany przyzwoity samochód, a za resztę kilka zegarków utrzymanych w podobnej stylistyce to polecam. Owszem zegarek będzie mniej szlachetnie wykonany, mniej kompaktowy (większa koperta) i będzie miał duuużo prostszy mechanizm oraz niewielki prestiż producenta w porównaniu do Rolexa, ale wskaże czas i ucieszy mniej wymagające oko. Będzie miał zegarek inspirowany submarinerem tj. o trochę innych wymiarach i parametrach, innym markowym mechanizmie, ale przecież nie chodzi o kopie 1:1 tylko czasomierz innego producenta o światowym zasięgu z pewnymi podobnymi cechami. Na pewno nie podróbę od jakiegoś Roleksa, Rolexsa czy innej wariacji mającej oszukać oko. 


O marce:

Firma została założona przez Raphaela Picarda w 1837 roku w La Chaux-de-Fonds w Szwajcarii. W 1991 potomkowie założycieli firmy sprzedali ją amerykańskiemu przedsiębiorstwu, które przeniosło siedzibę do Bazylei. W 2004 Invicta oficjalnie przekształciła się w Invicta Watch Group. Obecnie firma oferuje szeroką gamę modeli kwarcowych i automatycznych (często opartych na japońskich mechanizmach np. Seiko) w bardzo przystępnych cenach i o odważnym, a czasem kontrowersyjnym wzornictwie.  

Ciekawostka: 

W 2012 r. zegarki Invicta wzięły udział w projekcie Invicta Edge of Space Watch Project. Seryjne modele (bez ulepszeń) wzniesiono do górnych warstw stratosfery. Na tej wysokości ciśnienie, temperatura i promieniowanie były identyczne jak w przestrzeni kosmicznej, a po 3 godzinach zegarki wróciły z ponaddźwiękową prędkością 1 Macha na ziemię. Był to swoisty test jakości