
Zegarek ten nabyłem z czystej ciekawości. Skusiły mnie dosyć pozytywne opinie użytkowników i cena, przy której nawet przy okazji fiaska zakupu niewiele stracę.
Oryginalny roli u mnie raczej w kolekcji nie zawita, ale wariacje na temat submarinerów tj. Tevise, Pagani Design i Invicta Pro Diver jak najbardziej tak.
Pierwsze wrażenie jest całkiem przyzwoite i wcale nie wskazuje na wartość zegarka. Zamawiając u źródła tj. z Chin koszt zegarka wyniesie około 25 dolarów, ale jeśli ktoś woli zamówić z polskich magazynów od polskiego dostawcy to koszt wzrośnie do 150 zł. Wydaje się, że to duży narzut, ale w dobie Covida jeśli zegarek dostajesz do reki w 24-48 h od zakupu to jesteś spokojniejszy, że nie przyleciało na nim coś więcej. Pewnie przy większej kwocie by to bardziej zastanawiało, ale + 70 zł da się przeżyć. Kiedyś dochodził jeszcze transport (teraz jest darmowy), do tego cło podatek itp. i wyjdzie prawie podobnie.

Wracając do T801A - pudełko jest schludne i w sumie poziomem zbliżone do standardu Invicta, choć osobiście mi bardziej podoba się Tevise. Zaznaczam jednak, że tylko ze względów estetycznych (tj. brak gumowatego wykończenia), ponieważ z racji praktycznego zastosowania obu nic nie można zarzucić. /edit/ Choć po kilku otwarciach co do żywotności opakowania Tevise można mieć obawy...

Poduszka, na którym jest zapięty zegarek również w Tevise jest w mojej opinii lepszej jakości. Jest bardziej zwarta i twardsza i zegarek się w nią nie zapada. W związku z tym, że nie są to lekkie zegarki opakowanie też powinno być adekwatnie solidne.
Ciekawostką jest też chińska karta gwarancyjna sygnowana oznaczeniem VIP..... Z racji oryginalnej pisowni producenta jest małoczytelna. Jedyne co zauważyłem to pieczęć sprzedawcy, który może uznaje jakieś zastrzeżenia klientów, ale wątpię, aby te zegarki serwisował. W takim budżecie raczej jest to zwrot środków lub nowy zegarek. Jeśli w detalu jego wartość z transportem i marżą sprzedawcy to około 25 USD to obawiam się, że koszt hurtowy u producenta wynosi max 5 USD.
W kwestii samego czasomierza już tak różowo nie jest. Jak wspomniałem pierwsze wrażenie jest dobre. Zegarek prezentuje się bardzo ładnie. Tarcza ze szlifem słonecznym oraz polerowana bransoleta mienią się pod wpływem padającego na nie światła i zapewne o taki efekt chodziło.
To by było na tyle co do ogólnego wrażenia. Gorzej jest niestety w przypadku szczegółów. Bransoletę skraca się nad wyraz lekko. W Seiko, Adriatice, Atlantiku, czy nawet Invikcie trzeba odrobinę siły, a tutaj jedno puknięcie wybijakiem i szpilka wypada. Na plus jest to, że szpile są o klasę wyższej jakości niż te od Casio (np. EFA-120D), ale to, że wymienia się je tak lekko trochę jednak zastanawia, czy przy ciężkim zegarku z czasem się nie wyrobią i same nie wypadną.... Tego nie wiem, choć obsadzenie szpilki nie jest możliwe bez docisku i nie zauważyłem luzu to naprawdę niewiele im brakuje do wyjęcia.

Sama bransoleta teoretycznie też wygląda solidnie, choć mam kilka zastrzeżeń. Nie najgorzej wygląda powłoka "niby PVD", ale z czasem zobaczymy jak z jej trwałością i ścieralnością.
Po dokładniejszym przyjrzeniu się, o cenie czasomierza przypomni nam wewnętrzna cześć bransolety, gdzie ogniwa nie mają już koloru złotego.... zabrakło farbki.... drobny minusem jest też brak strzałki wskazującej kierunek wyjmowania szpilek. Niby to nie problem, wystarczy spojrzeć na końcówki szpilek, ale we wszystkich spotkanych dotąd czasomierzach taki standard był zachowany.

Na deklu zegarka jest tylko informacja "Stainless stell back", a to daje do myślenia.... Po dokładniejszych oględzinach "nierdzewność" bransolety potwierdza napis na wewnętrznej części zapięcia, ale co z resztą koperty? Minusem jest mała regulacja długości bandolety, bo jest tylko jeden alternatywny stopień w zapięciu do skorygowania jej długości. Reszta do zrobienia wybijakiem. Nie potwierdzę zacinania się ogniw w w moim egzemplarzu, o czym czytałem w opiniach niektórych użytkowników. Jak na razie wszytko w tej kwestii jest bez zarzutu.

Co do koperty: ma średnicę około 43 mm i grubość około 14 mm. Przy moim nadgarstku 40 mm Parnis wygląda słabo, natomiast 43 mm od Tevise, Invicta czy Pagani jest zadowalające i w mojej opinii to przyzwoity rozmiar na większy nadgarstek.

Dekiel jest szklany dzięki czemu widać wahnik i cześć mechanizmu Tongji, który ma 17 kamieni i 40 godzin teoretycznej rezerwy. Istnieje też możliwość ręcznego dokręcenia sprężyny. To dobra informacja, bo faktycznie wahadełko wymaga energicznych ruchów by się obrócić i zgodnie z opiniami na temat T801 jeśli prowadzimy spokojny tryb życia (np. praca biurowa) raczej nie obędzie się bez pomocy koronką. (edit: Choć mam warzenie, że nawet energiczne ruchy mogą nie wystarczyć. W tym zegarku poleganie tylko na wahniku nie zda egzaminu. Zegarek lepiej traktować jako manual, a nie automat.) To akurat nie jest dla mnie wadą, bo z racji posiadania małej kolekcji zegarków codzienne noszenie jednego nie jest możliwe, więc liczę się z nakręcaniem werków mechanicznych i czasem dokręcaniem automatów.
Podczas małego testu kilkukrotnie nakręciłem sprężynę do pierwszego oporu i odłożyłem zegarek do pudełka. Średnio zegarek trzymał czas przez 36 i pół godziny, choć niektóre wyniki oscylowały nawet około 40 godzin (max.42). To niezły czas jak na koszt zegarka.
Płynąca sekunda nawet w tak prostym mechanizmie to przyjemność dla oka :-)
Tarcza T801 jest schludna. Ma słoneczny szlif co idealnie pasuje do dwukolorowego wykonania zegarka i polerowanej bransolety. Datownik na godzinie trzeciej w tym motywie to standard, podobnie jak lupa nad nim. Szkło opisywany zegarek posiada mineralne i wszytko byłoby zadowalające gdyby nie deklarowana wodoszczelność tego "divera" na poziomie 30 metrów. Taka wartość pozwala na umycie w zegarku rąk i noszenie go podczas deszczu. Ulewa czy kąpiel raczej nie wchodzą w grę. Druga kwestia to bezużyteczny obrotowy bezel. Jest dosyć luźny i bardzo łatwo przypadkowo go obrócić. W sumie jego spasowanie pozostawia wiele do życzenia i psuje efekt.

Jako pewnego rodzaju test ustawiłem dwa podobne wyglądem zegarki na ten sam czas. Jeden z nich (Tevise T801A) miał być zweryfikowany poprzez prosty japoński mechanizm kwarcowy. Owszem nie jest to test profesjonalny, ale przez ponad dobę zegarki te nie rozjechały się czasowo. Tevise nie miał przerw, przestoju. Być może z czasem bardzo budżetowy automat zacznie łapać opóźnienia, ale jako nowy działa poprawnie.
Podsumowując, to ładnie prezentujący się, ale mało praktyczny zegarek. Będzie ciekawostką w kolekcji (obok homage od Invicta i Pagani Design jako kolejna wariacja na temat Submarinera) lub zegarkiem na trudne warunki np. do fizycznej pracy bez żalu jeśli odsłuży swoje i się zepsuje. Jego naprawa może okazać się droższa niż zakup nowego... Może też posłużyć dla entuzjastów czasomierzy jako eksponat doświadczalny przy poznawaniu/naprawianiu mechanizmu automatycznego. Wyższych celów T801 nie wróżę. Trzeba jednak przyznać, że gdyby był dwukrotnie droższy przy wodoszczelności przynajmniej 100 metrów i miał lepiej spasowany bezel oraz skuteczniejszy wahnik odniósłby zapewne sukces na rynku.
W skrócie plusy:
1. Efektowny wygląd.
2. Materiał. Teoretycznie stal nierdzewna w kopercie (na pewno w deklu) i bransolecie.
3. Kultowy motyw słynnego divera.
4. Niska cena.
5. Mechanizm (działający jednak głównie z dokręcaniem koronki).
Minusy:
1. Niska wodoszczelność jak na zegarek codzienny.
2. Znikoma wodoszczelność jak na zegarek sportowy.
3. Bezużyteczny obrotowy bezel (luzy).
4. Wahnik wymagający energicznych ruchów. Spokojny tryb pracy użytkownika (np. biuro) zasili może werk, ale wahnik na pewno nie zapewni rezerwy na czas spoczynku zegarka i rano kolejnego dnia zegarek będzie trzeba ustawiać od nowa.
TROCHĘ HISTORII:
Tradycyjnie dodaje tutaj zawsze kilka słów o producencie. Trudno jednak w tym przypadku coś konkretnego i ciekawego napisać oprócz tego, że marka pochodzi z Chin i jest bardzo budżetowa. Zegarki produkowane są prawdopodobnie nie w samych Chinach a w Indonezji lub na Filipinach i to jedne z najtańszych zegarków jakie znam. Dosyć trudno znaleźć internecie coś o korzeniach i historii samej marki. Zapewne dlatego, że nie ma szczególnych osiągnięć w sztuce i produkuje raczej nienaprawialne czasomierze o odtwórczych motywach.