Adriatica A8202.1115CH


Zeszłorocznym zakupem (2019), trochę bardziej świadomym niż wcześniejsze Festiny był zegarek marki Adriatica.
Marka ta ma różne opinie. Za pozytyw uznaję szwajcarskie korzenie i w mojej opinii wysokiej klasy wykonanie. Owszem nie jest to tzw. klasa premium zegarków, ale przecież nigdy do niej aspirowała. To chyba najtańsze przyzwoite zegarki z tzw. SWISS MADE. 
Osobiście nie widzę szalonej różnicy pomiędzy wyrobami marki Atlantic w podobnej cenie. Atlantic jest doceniany za raczej wyższe modele, których oferta w gamie Adriatica jest znikoma. Poza tym Atlantic ma na pewno większy wkład w historię sztuki zegarmistrzowskiej. Ma to wpływ na prestiż marki, ale w przypadku konkretnych modeli decydują już parametry i walory estetyczne (o gustach się nie dyskutuje przecież). 
Zanim o samym zegarku, to wtrącę kilka słów o pierwszym wrażeniu. Oprócz funkcji czasomierza, zegarki to przecież też kwestie estetyczne.
Eleganckie opakowanie robi o wiele lepsze wrażenie niż te od Festiny, czy Seiko w podobnych przedziałach cenowych. Wiadomo nie jest to mahoniowa skrzynka, ale na prawdę cieszy oko.   
Model jaki wybrałem to A8202.1115CH. Mając już tzw. woła roboczego tj. niezniszczalną Festinę (patrz Festina F16286-5 ) oraz trochę elegantszy czasomierz (patrz Festina F16101-6) tym razem chciałem coś bardziej ekstrawaganckiego. Wybór padł na zegarek w kolorze złotym, ze szwajcarskim mechanizmem. Sam wymóg wyglądu spełniał jeszcze model Seiko, ale na ręku prezentował się o wiele mniej efektownie. Zatem mimo bardzo dobrej sławy japońskiej marki wybrałem zegarek, który po prostu nie chciał zejść z nadgarstka :-).
Koperta tego czasomierza ma szerokość  45 mm i grubość 11 mm. Zegarek wyposażono w szkiełko szafirowe, co oznacza bardzo wysoką odporność na zarysowanie, ale pewną wrażliwość na ewentualne stłuczenie... Zegarek ma już prawie rok i mimo, że "złoto" na nim to raczej powłoka PVD nie znajduje na niej żadnych rys, czy odprysków i śmiem twierdzić, że raczej się na nie nie zanosi...
Zarówno koperta jak i bransoleta są wykonane ze stali szlachetnej.

Wodoszczelność zegarka to 100 m - co oznacza, że zegarek może być zanurzany w wodzie, ale nie zaleca się korzystania z przycisków lub regulacji koronki pod wodą.
Sercem tego zegarka jest mechanizm kwarcowy szwajcarskiej firmy Ronda, kaliber 5040.B z linii startech o średnicy 28 mm. Zalecaną baterią do tego modelu jest Renata 395 (żywotność 54 miesiące). Z opisu producenta wynika, że mechanizm posiada w zależności od wersji: niklowany 6, a złoty 13 kamieni. W zależności od wykonania i ilości kamieni sam mechanizm obecnie kosztuje 170 zł lub 307 zł. 
Zegarek posiada duży datownik na godzinie dwunastej oraz subtarczę sekundnika na godzinie trzeciej. Najdłuższa wskazówka na tarczy głównej to sekundnik chronografu. Subtarcza na godzinie szóstej to pomiar chronografu dokładnością do 1/10 sekundy, natomiast subtarcza na godzinie dziewiątej to pomiar do 30 minut. 
Kolejna zaletą tego czasomierza jest podwójne zapięcie bransolety. Z racji dosyć sporych gabarytów zegarka i jego wagi to bardzo dobre rozwiązanie. Rzecz, która nie podoba mi się w modelach produkcji japońskiej to własnie często brak dodatkowego zabezpieczenia zapięcia bransolety. Przy dosyć sporej masie zegarka podwójne jego zapięcie daje pewność, że w żadnym przypadku nie spadnie on z ręki z winy zatrzasku. Owszem zawsze może wypiąć się źle założony teleskop lub wypaść niedokładnie włożona szpilka bransolety, ale to inna kwestia....
Zegarek w mojej opinii prezentuje się bardzo dobrze na ręku zarówno do koszuli jak i bardziej sportowego stroju. W sumie nawet pasuje do garnituru, przy nasyconych kolorach krawata/koszuli (ewentualnie uniwersalnej bieli). Może niekoniecznie na wieczorne wyjście, ale do pracy, czy na spotkanie jak najbardziej. Wszytko zależy kto i z kim się spotyka. Osoba spokojna charakterem i nosząca się w stonowanym stylu może z nim czuć się nie do końca dobrze. Złoty kolor jednak jest krzykliwy, ale już ktoś bardziej energetyczny jak najbardziej polubi ten czasomierz. 



O marce:

Przedsiębiorstwo powstał w 1852 roku w Moutelier w Szwajcarii. Początkowo były to dwie firmy Adria i Adriatica, które połączono siedemnaście lat po zakończeniu II wojny światowej.  Od 1998 roku firma Adriatica ma swoją siedzibę w miejscowości Dongio i jest własnością spółki PR & A Watch Sagl.
Adriatica jest zrzeszona w Federacji Szwajcarskiego Przemysłu Zegarkowego FHS i stąd dumny napis SWISS MADE. Nie znalazłem jednak informacji o jej szczególnych zasługach (wyjątkowe patenty, czy nowatorskie zegarmistrzowskie technologie).