Festina F16101-6

Festina model F16101-6 to zegarek zakupiony w 2006 roku i bez żadnych problemów działający nadal (blisko 14 lat!). Jako, że posiadałem już wtedy jeden zegarek (Aquator na bransolecie), postanowiłem, aby kolejny był w elegantszym wydaniu tj. na skórzanym pasku. To bardzo prosty zegarek oparty na kwarcowym mechanizmie Myiota FS01 zasilanym baterią SR626. Mechanizm ten nie posiada żadnych kamieni. 


Charakteru dodają mu białe subtarcze na czarnym cyferblacie. Generalnie czasomierz ten uznaję raczej za typ elegancki do koszuli, niż stricte sportowy. 
Na godzinie szóstej umiejscowiony jest sekundnik wraz z wskazaniem dnia miesiąca, natomiast na godzinie trzeciej tarcza czasu 24h. Niby to bajer, ale z drugiej strony dla osób narzekających na problemy z ustawianiem dnia miesiąca to dobre wskazanie kiedy wskaźnik przeskoczy o kolejne pole. 
Chronograf pozwala na pomiar czasu maksymalnie do sześćdziesięciu minut. Za wskazanie z dokładnością sekundową odpowiada wskazówka na tarczy głównej, a za minuty subtarcza na godzinie dziewiątej. 
Ciekawostką w tym zegarku jest zakręcany na cztery  śrubki dekiel. W sumie głównie spotykałem się z deklami zakręcanymi kluczem zegarmistrzowskim lub na tzw. wpych. 
Koperta ma formę prostokąta i jest dosyć mała jak na współczesne trendy tj. ma wymiary około 31x35 mm. Grubość koperty to około 10 mm. Nie każdy zegarek musie przecież rzucać się w oczy – ten jest bardzo subtelny. Koperta jest wykonana ze stali szlachetnej.
Z racji posiadania jeszcze wtedy Aquatora na metalowej bransolecie wybór padł właśnie na zegarek na pasku skórzanym. Szybko przekonałem się o różnicy i krótkiej żywotności tego rozwiązania (przy częstym noszeniu i szczególnie w lato przy wysokich temperaturach). Planowałem kupić inny model, z nieco większą kopertą i paskiem w fakturę skóry aligatora, jednakże za namową uroczej ekspedientki wtedy młokos nie kupił zegarka „dla starszego pana”, a potem trochę żałował.
Zegarek nigdy mnie nie zawiódł, natomiast pasek pękał sukcesywnie i choć Festina robi paski dobrze układające się na ręku, to biorąc pod uwagę jego następcę (wyrób marki Bros) nie są one najwyższej żywotności. Ten obecny służy mi o wiele dłużej i nadal nie widzę na nim znacznych przetarć, czy pęknięć. W sumie skórzane paski nie są dla każdego. Są synonimem elegancji, a to że są kosztowne – no cóż nie każdy musi je nosić. Bransoleta jest prawie wieczna. Poza uszkodzeniami wynikającymi z ciężkiego traktowania, jeśli jest z przyzwoitego stopu i zegarek nie jest używany w ekstremalnych warunkach (warsztat samochodowy, budowa itp.) to nie powinna się zniszczyć. Najczęściej przy masywnych zegarkach ustąpi teleskop. Wygnie się od ciężaru zegarka i na przykład lawirowania nadgarstkiem przy dźwiganiu gabarytów. 
W opisywanym modelu podobnie jak w większości zegarków tej marki zastosowano szkiełko mineralne. To chyba dobry kompromis, bo szafir choć odporniejszy na zarysowania, to łatwiej utłuc. 
Wskazówki na głównej tarczy pokryto warstwą fluorescencyjną, dla ułatwienia odczytu przy słabym oświetleniu. Oczywiście efekt ten słabnie im dłużej zegarek jest z dala od źródła światła. 
Wodoodporność zegarka producent okrasił jako 50 m (5 bar) czyli zegarek jest odporny na zachlapania, deszcze i normalne użytkowanie. Teoretycznie możliwe jest pływanie powierzchniowe z zegarkiem. Ja jednak z racji paska nie wystawiłem go nigdy na działanie wilgoci innej niż deszcz. Przyznam, że trudno mi wyobrazić sobie praktyczne zestawienie zegarka o wyższej wodoodporności przy delikatnych skórzany pasku. Stalowy, tytanowy lub silikonowy wydają się być wtedy odpowiedniejsze.  
Wygląd tego modelu jest dosyć trudny do jednoznacznego opisania. Z jednej strony elegancka koperta, błyszczące indeksy, zdobiona wzorami tarcza, ale z drugiej kontrastowe tarcze i sportowy chronograf. Przy masywnej ręce wygląda zbyt skromnie, z drugiej jednak strony eleganckie zegarki nie mogą mieć cebulowych gabarytów. W mojej opinii właśnie dlatego, mimo wszystko, zegarek uznaję za bardziej zobowiązujący i nie nadający się do t-shirta.   

O marce:
Historia samej marki Festina zaczęła się w 1902 roku w Szwajcarii. Nie są to jednak zegarki SWISS MADE. W roku 1984 firma została przejęta przez Hiszpana Miguel Rodriguez, a marka Festina jako część Festina Group, znalazła swoją siedzibę w Barcelonie. Z informacji jakie udało mi się wyszukać podobno centrum produkcyjne jest ulokowane w szwajcarskim Herbetswill, choć zakładam, że tak jak większość producentów sporą cześć komponentów wytwarzają w RPC. 
W sumie o marce słyszałem sporo skrajnych opinii. Zarzuty jednak nigdy nie dotyczyły zastrzeżeń co do jakości czasomierzy, a raczej ich "nadmuchanej" ceny. Ja mam jak najbardziej pozytywne odczucia co do jakości wykonania, choć przychylam się do teorii o zbyt wyśrubowanych cenach w tej klasie. Mam jednak wrażenie, że prężna konkurencja je trochę ostatnio urealniła. 
Z tego co pamiętam Festina kiedyś była partnerem wielu wydarzeń sportowych m.in. kolarskich np. Tour de Pologne i nawet wypuściła poświęconą kolarstwu serię CHRONO BIKE.