
2. Kolejnym zegarkiem, który pojawił się jako następca wcześniej wspomnianej Montany był zegarek kultowej już marki Casio. Kupiony jeszcze w firmowym salonie Zibi przy ulicy Marszałkowskiej. Nie był to G-Shock, ale mimo, że nie pamiętam oznaczenia modelu na pewno wyglądem go przypominał. Oczywiście nie posiadał już funkcji z melodyjkami, natomiast oprócz stopera miał na przykład timer, czyli możliwość odliczania czasu od zadanego do zera. Z kolejnych zalet tego zegarka było na pewno zabezpieczenie przed wodą na poziomie chyba 50m (niestety nie posiadam ani zdjęcia, ani nawet oznaczenia tego modelu). Kąpiele w morzu nie robiły na nim żadnego wrażenia. No może poza „znikaniem” napisów z zegarka wypłukanych przez słoną wodę. Zegarek miał jedną zasadnicza wadę – mianowicie pasek. Często pękał, a nowe albo były trudno dostępne, albo jak już się pojawiały ich koszt był spory.
Z racji nie posiadania go już na stanie nie mogę go przedstawić na blogu.